Do pytania, po co w XXI wieku wykładać prawo rzymskie, stawianego nie tylko przez studentów pierwszego roku studiów prawniczych, dochodzi nowe: po co do tego przedmiotu kolejny podręcznik? Pytanie dotyczy w istocie tego, jak dziś wykładać prawo rzymskie na wydziałach prawa, jak zajmować się nim w ramach współczesnych nauk prawnych? Przecież wykład uniwersytecki – nawet dotyczący prawa, które już nie obowiązuje – nie powinien abstrahować od zmian, do których aktualnie dochodzi w naukach prawnych i prawie w Europie i na świecie. Dynamika i gwałtowność zmian technologicznych, gospodarczych i kulturowych sprawia, że formalistyczne, czy pozytywistyczne poszukiwanie rozwiązania w samym tylko tekście prawnym coraz częściej okazuje się niewystarczające. Z drugiej strony trzeba zdawać sobie sprawę, że są granice swobody poszukiwania rationes decidendi. W każdym razie dla przyjęcia właściwych: etycznych, skutecznych i stabilnych rozwiązań, prawnicy muszą być świadomi własnego instrumentarium. Zwłaszcza w krajach dysponujących kodyfikacją prawa cywilnego, a więc i w Polsce, należy do niego wszystko, co z inspiracji prawem rzymskim wyrosło.

Do niedawna w świecie prawa usystematyzowanego i skodyfikowanego właściwe dla prawa rzymskiego i jego tradycji występowanie kontrowersji, poszukiwanie reguł, prawidłowości i ogólnych pojęć w oparciu o doświadczenie case law wydawały się kartą historii definitywnie zamkniętą. Trudno się tedy dziwić, że w dyskusjach o nauczaniu i nauce prawa bywa ignorowane studium prawa rzymskiego, uprawianego jako sposób poznania świata starożytnego albo wprowadzenie do aktualnie obowiązującego kodeksu cywilnego. Proces globalizacji, postęp nauk przyrodniczych i technicznych oraz zmiany kulturowe stawiają nowe wyzwania również przed prawem prywatnym. Zjawisko tzw. dekodyfikacji oraz powiązana z nim europeizacja poszczególnych narodowych porządków prawnych uruchomiły mechanizmy dyskusji o tworzeniu prawa, które przypominają sposób działania jurysprudencji rzymskiej oraz prawników ius commune. Wystarczy wspomnieć o wielu międzynarodowych grupach studyjnych, poszukujących zasad prawa prywatnego w Europie i przygotowujących projekty harmonizacji niektórych z jego obszarów. Także twórcza interpretacja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wykazuje pewne podobieństwa funkcjonalne do prawnej rzeczywistości okresu przedkodyfikacyjnego. Zestawienie tych procesów z historycznymi ustaleniami na temat roli jurystów rzymskich i prawników ius commune w rozwoju prawa wymaga przesunięcia właśnie na nich punktu ciężkości wykładu prawa rzymskiego. Jurysprudencja rzymska, właściwie tylko odnotowywana w opracowaniach akademickich, jawi się tam tylko jako jedno z wielu źródeł prawa okresu pryncypatu. A jednak mimo, że ustawodawstwo w różnych postaciach istniało w krajach antycznego Wschodu i w Grecji klasycznej, autonomiczna jurysprudencja znana jest tylko prawu rzymskiemu. Toteż metody jej pracy warto pokazać w stopniu większym, niż to dotychczas praktykowano w podręcznikach. Również rezygnacja z ograniczenia wykładu prawa rzymskiego do starożytności pozwala analizować modyfikacje, jakich doznało podczas swego „drugiego życia”, a przede wszystkim z osiągnięciami prawnego geniuszu Rzymian porównywać rozwiązania, do jakich dochodzono nawet z zupełnie innej niż rzymska inspiracji. Dla takich badań prawno-porównawczych rozważania podręcznika z oczywistych względów mogą być tylko punktem wyjścia i skromnym wskazaniem podstaw.

Autorzy proponują odejście od przedstawiania prawa rzymskiego jako systemu instytucji, opisywanych na podobieństwo instytucji prawa obowiązującego. Uważają, że postulat dania studentom usystematyzowanego, czytelnego wykładu prawa nie pozwala na przedstawienie wiernego, historycznego obrazu antycznego prawa rzymskiego, jednocześnie zaciera właściwy mu obraz prawa jako dyskursu, w którym poszukuje się trafnego rozwiązania problemu. Dominujący w podręcznikach styl okazał się bardzo produktywny dla dziewiętnastowiecznej nauki prawa prywatnego. Współcześnie jednak sięganie do takiego wykładu jako wprowadzenia do teorii prawa prywatnego zasadniczo wyczerpało swoje możliwości. Opierając się na powyższych ocenach autorzy uważają, że istotny dla dzisiejszej formacji prawników wykład poświecony dorobkowi prawa rzymskiego winien polegać na wykorzystaniu doświadczenia historycznego dla wprowadzenia studentów do refleksji nad wspominanymi już wyzwaniami współczesnego prawa prywatnego. Stanowią je przede wszystkim ponadnarodowa unifikacja prawa prywatnego, wzrost znaczenia prawotwórstwa sądowego, które możliwe jest jedynie w produktywnym sojuszu z dogmatyką uniwersytecką, i w końcu promowanie ekonomicznej efektywności jako podstawowego testu poprawności prawa prywatnego. Konsekwencją takiego podejścia jest oparcie się w układzie podręcznika nie na instytucjach prawnych, ale na praktycznych problemach. Autorzy skupiają się nadto na wskazywaniu czynników wpływających na kształt konstrukcji dogmatycznej w prawie prywatnym, zajmują się odtworzeniem cech, należących do natury podstawowych instytucji prawa prywatnego, czyli podejmują refleksję nad granicą między tym, co stałe, a tym, co zmienne w dogmatyce prawa rzymskiego i wreszcie podejmują ocenę walorów dorobku rzymskiej dogmatyki prawa prywatnego dla określenia tzw. „wspólnego rdzenia” prawa prywatnego krajów należących do zachodniej tradycji prawnej. Chyba tylko takie podejście może dziś uczynić wykład prawa rzymskiego inspirującym dla współczesnego prawnika.

Autorzy traktują prawo rzymskie przede wszystkim jako dorobek myśli prawniczej. Pozwala ono pokazać, jak prawo służy realizacji wartości i o jakie wartości w prawie może chodzić. Spojrzenie na historię prawa z tej perspektywy wydaje się istotne choćby w kontekście wspomnianego już procesu dekodyfikacji, zwłaszcza że współczesna nauka prawa jest bogatsza o doświadczenia z nie w pełni udanej realizacji postulatu ujęcia porządku prawnego w system dedukcyjny. Perspektywa stwarzana przez prawo rzymskie ostrzega tu przed naiwną wiarą w postęp i linearny rozwój historii. Skłania do wniosku, że poszukując w dyskursie prawniczym stabilnych punktów odniesienia należy się orientować raczej na wartości i sposoby rozstrzyganie ich konfliktów, niż na schematy dogmatyczne. Zajmując takie stanowisko autorzy chcieliby, żeby czytelnik spojrzał na ewolucję prawa rzymskiego jako przykład dyskursu prawniczego. Pozwala to dostrzec i zrozumieć, jak wypracowuje się rozwiązania w krzyżowym ogniu argumentów, nie raz będąc szczerze przekonanym, że tylko odkrywa się to, co już jest gdzieś w prawie „ukryte” – co obowiązuje albo przynajmniej obowiązywać powinno, choć dotąd było nieuświadomione. Autorzy mają nadzieję, iż z perspektywy „odkrywanych” w ten sposób fundamentalnych wartości prawa prywatnego doświadczenie prawa rzymskiego będzie inspirować czytelnika do krytycznej oceny prawa współczesnego.

Główny problem literatury podręcznikowej polega na tym, że pozostaje ona w ramach własnego gatunku literackiego, podążając dość ściśle za poprzednikami. Podręczniki pisze się na ogół na wzór podręczników wcześniejszych, w związku z czym najnowsze osiągnięcia nauki muszą odbyć długą kwarantannę, zanim zostaną przyswojone; za to pokutują tam poglądy, które w monografiach są już dawno uznane za przestarzałe. Gdy zaś chodzi o podręczniki prawa rzymskiego, najwięcej wątpliwości budzi tradycja pisania ich tak, jak gdyby traktowały o prawie obowiązującym, tyle że w czasie przeszłym. I jeśli nawet dotychczasowe opracowania podręcznikowe wykraczały poza czysto antyczne prawo rzymskie, ograniczały się do przedstawienia jego wpływów instytucjonalno-dogmatycznych. W związku z tym, zdaniem autorów, istotnej zmiany wymaga także dominujący w materiałach dydaktycznych obraz tzw. drugiego życia prawa rzymskiego Europie średniowiecznej i nowożytnej. Są oczywiście świadomi, iż rozszerzenie przez podręcznik kąta widzenia o ten obraz rzutuje również na przedstawienie dziejów antycznych. Historycy prawa wierni metodom tradycyjnym odrzucają takie ujęcia jako anachroniczne mierzenie przeszłości miarą współczesną. W myśl purystycznej dyrektywy stosowania jedynie terminów źródłowych popadają oni w nominalizm, zakładający jako kryterium istnienia danej instytucji, dysponowanie przez nią własną nazwą. Łatwo można wtedy popaść w uprawianie historii terminologii prawniczej zamiast historii prawa. Natomiast autorzy są zgodni, że trzeba wykorzystać owoce badań ostatnich lat nad wpływami prawa rzymskiego. I tak na przykład w kwestii recepcji prawa rzymskiego autorzy przyjmują za punkt wyjścia pogląd, że trudno mówić o różnicy jakościowej między Niemcami jako klasycznym kraju recepcji a innymi krajami europejskimi. Przecież Corpus Iuris Civilis nawet w Niemczech, nie obowiązywał w takim sensie, w jakim obowiązują nowożytne kodeksy. Stanowił on dla prawnika europejskiego epoki recepcji tylko silniej lub słabiej wiążący autorytet. Prawo powszechne, czyli tzw. ius commune, było zjawiskiem bardziej doktrynalnym niż ściśle normatywnym.

W odróżnieniu od wykładu prawa obowiązującego przedmioty historyczno-prawne powinny raczej inspirować studenta do samodzielnego myślenia, próbując wyjaśnić mu, jak i dlaczego „stało się” to, co jest dzisiaj, niż przytłaczać go kompletnością danych. To oczywiście wybór tylko jednego z możliwych punktów widzenia, jak pokazuje anegdota, której bohaterami są dwaj profesorowie prawa rzymskiego z Uniwersytetu we Lwowie: Leonard Piętak (1841-1909) i Ferdynand Źródłowski (1843-1894):

„Bywali egzaminatorzy i bardzo łagodni, bywali i inni. Sławę wyjątkowo surowego przywiązywała tradycja studencka do […] prof. Piętaka, który wymagał dokładnego pamięciowego opanowania przedmiotu, w przeciwieństwie do Źródłowskiego, profesora również prawa rzymskiego […]. Źródłowski, umysł głęboki i oryginalny, kładł nacisk na orientację studenta w przedmiocie. Opowiadano sobie, że raz podczas egzaminu Piętak zażądał od kandydata wyliczenia wszystkich reguł prawa rzymskiego zaczynających się od nemo, a więc np. nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet, nemini res sua servit, itp. Pytany wyliczył kilka takich przepisów, lecz profesor Piętak nastawał o dalsze, ciągle powtarzając: «A jeszcze jedno». Wreszcie nie mogąc wydobyć ze studenta ostatniego już przepisu zaczynającego się na nemo, Piętak sam zacytował ten przepis. Na to obecny przy komisji Źródłowisk zapytał od siebie: «A jeszcze jedno»? Piętak zdziwiony, prawie zaniepokojony, odpowiedział: «Nie znam już więcej takich», a na to Źródłowski: nemo omnia scire potest” – nikt nie może wszystkiego wiedzieć (B. Longchamps de Bérier, Ochrzczony na szablach powstańczych… Wspomnienia (1884-1918), Ossolineum 1983, s.186.).

Autorom bliższa jest tradycja, której wyrazicielem stał się młodszy z uczonych. Postanowili przygotować stosunkowo obszerny podręcznik, aby studentom dać szeroką orientację w przedmiocie. Skoro zaś w anegdocie mowa o egzaminie: od studentów pierwszego roku autorzy nie wymagaliby niczego więcej, niż zrozumienia zagadnień wskazanych w spisie treści i marginaliach. Przedkładana praca ma głównie służyć formowaniu umysłowemu prawnika i uczyć go prawniczego sposobu myślenia. I tylko można mieć nadzieję, że nikt nie będzie wymagał dokładnego pamięciowego opanowania książki, ani nie ograniczy studium prawa rzymskiego do egzegezy podręcznika. Jej objętość była przedmiotem ożywionych dyskusji. Przeważyły prośby studentów, którzy w ankietach na kilku uniwersytetach prosili o pracę uwzględniającą tradycję romanistyczną po współczesność, poszerzającą wiedzę, w jaką bardzo ograniczony czasowo wykład tylko wprowadza. Intencją autorów podręcznika nie było tedy streszczenie wykładu, lecz ukazanie obrazu dyscypliny i stworzenie podstaw dla solidnego wykształcenia prawniczego. W tym kontekście wykład uniwersytecki zyskuje na znaczeniu, stając się przewodnikiem po materiale i wyznaczając zakres egzaminacyjny, podczas gdy podręcznik zawiera maksimum, a nie minimum tego, co student w dniu egzaminu powinien wiedzieć.

Autorzy mają nadzieję, że do niniejszej książki zajrzą nie nie tylko studenci, a raz skorzystawszy, sięgną i w przyszłości. Lwowski poprzednik L. Piętaka i F. Źródłowskiego na katedrze prawa rzymskiego – prof. Józafat Zielonacki chciał w swym podręczniku przedstawiać prawo rzymskie w tym aspekcie, w jakim stanowiło podstawę współczesnych prawodawstw (J. Zielonacki, Pandekta czyli wykład prawa prywatnego rzymskiego o ile ono jest podstawą prawodawstw naszych, t. 1, Kraków 1862, t. 2, Kraków 1863). Potem przez długie dekady starano się ograniczać i wykład, i badania naukowe jedynie do starożytności. Pomysł ten okazał się najwyraźniej ślepą uliczką, a w ostatnich latach nawet podtytuły nowych podręczników świadczą o powrocie do szerszego ujęcia. Reinhard Zimmermann mówi o prawie zobowiązań jako rzymskich fundamentach kontynentalnej tradycji cywilistycznej (R. Zimmermann, The Law of Obligations. Roman Foundations of the Civilian Tradition, Oxford 1996), zaś Jan Dirk Harke po prostu przedstawia prawo rzymskie od epoki klasycznej do współczesnych kodyfikacji (J. D. Harke, Römisches Recht. Von der klassischen Zeit bis zu den modernen Kodifikationen, München 2008). Tak tedy profil naszej książki, poświęconej prawu rzymskiemu jako podstawom prawa prywatnego wydaje się zgodny nie tylko z oczekiwaniami studentów, ale z ogólną tendencją europejskiej romanistyki.

Podczas przygotowań do ogłoszenia drukiem ich pracy autorzy spotkali się z życzliwą pomocą wielu przyjaciół. Pierwszym z nich jest prof. dr Christian Baldus, dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu w Heidelbergu, któremu są wdzięczni za recenzję szczegółowych założeń metodologicznych podręcznika i związane z nią wskazówki. Słowa podziękowania za konsultacje co do zakresu i charakteru innowacji w nowej literaturze dydaktycznej i opracowaniach ogólnych o prawie rzymskim należą się prof. Martinowi Avenariusowi z Uniwersytetu w Kolonii, prof. Francisco Andres Santosowi z Uniwersytetu w Valladollid i prof. Gianni Santucciemu z Trydentu. Autorzy bardzo dziękują dr. Rafałowi Wojciechowskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego za konsultacje, w szczególności odwołujące się do jego kompetencji w zakresie ius commune; a także mgr. Wawrzyńcowi Kajkowskiemu oraz uczestnikom seminarium z prawa rzymskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracom nad rozdziałem poświeconym prawu zobowiązań bardzo pomocny okazał się pobyt Wojciecha Dajczaka w Max-Planck-Institut für ausländisches und internationales Privatrecht w Hamburgu, życzliwie wspierany przez jego dyrektora prof. dr dr hc. mult. Reinharda Zimmermanna.

Autorzy są zgodni co do wskazanych założeń podstawowych. Treść rozdziałów wyraża indywidualny styl autorów w ich urzeczywistnianiu, co powinno wzbogacać wyobraźnię studentów. Książka wydaje się jednak przybierać właściwy kształt dopiero w kolejnych wydaniach. I choć nie jest ona notatkami z wykładu, stanowi w zamyśle autorów zaproszenie do dyskusji o treści i formie przedstawienia prawa rzymskiego w XXI wieku oraz o kierunkach badań romanistycznych. Weryfikację przyniesie proces dydaktyczny i niezawodni studenci. Autorzy mają też nadzieję na rzeczową krytykę. Za wszelkie uwagi będą bardzo wdzięczni.

 

Wojciech Dajczak

Tomasz Giaro

Franciszek Longchamps de Bérier